Przejdź do głównej zawartości

Mój sposób na smaczne śniadanie

Jestem wielbicielką wszelkich omletów i naleśników. Takie smażone placuszki często, więc goszczą na moim stole nawet wcześnie rano. Śniadanie to jak wiadomo podstawa, więc może być nieco bardziej kaloryczne, bo dostarcza paliwa na cały dzień. Do tego jakieś świeże owoce i odrobina miodu, czy syropu klonowego i można iść i zdobywać świat.

Pyszne placuszki z dodatkiem jajka.

Przy robieniu naleśników najważniejsza jest patelnia... zaraz po przepisie ;) W zasadzie ja nie używam przepisów tylko wale wszystko "na oko" i paczam czy ciasto jest ok. Więc naleśniki u mnie zawsze są inne :PPP Jedyne co się nie zmienia to patelnia do naleśników. Wybrałam ją z tego zestawienia https://www.parazgara.pl/patelnia-do-nalesnikow/ i trzymam się jej rękoma, nogami i kubkami smakowymi ; )

Na takiej patelni do naleśników ciasto nie przywiera. Jest cienka więc się szybko i łatwo nagrzewa.

 A Wy co zjadacie na śniadanie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Letnie przysmaki

W końcu czuć nadchodzące lato w powietrzu. Dosłownie z kurtek zimowych przechodzimy od razu do szortów i japonek. Pogoda kompletnie zwariowała.
Kiedy więc zrobi się już tak ciepło, z obiadami różnie bywa, bo nie chce się aż tak jeść. Zaczynam podawać wtedy albo lekkie sałatki, albo makarony, byle nie było to jedzenie tłuste, ciężkostrawne i gorące. A podczas prawdziwych upałów na stole królują u nas chłodniki. W nadchodzący weekend mam jednak ochotę zrobić gofry, które nieodzownie kojarzą mi się z wypoczynkiem nad naszym polskim morzem. Gofrownica jest kupiona i leży przez pół roku w szafie. Dopiero w letnich miesiącach człowiek sobie o niej przypomina.
Plan jest taki, że w sobotę robimy gofry. Świeże owoce już są, tylko śmietanę trzeba dokupić. Ja i tak najbardziej lubię gofry zupełnie bez niczego. Nie potrzebuję nawet cukru pudru. Kiedyś muszę spróbować też wersji wytrawnej, bo widziałam przepisy na gofry z mąki pełnoziarnistej, czy z dodatkiem startej cukinii.

Wakacyjny niezbędnik w trasie

Podczas urlopu, jeśli nigdzie poza Polskę się nie wybieramy, lubimy pojeździć po naszych krajowych miejscówkach. Niezbędnym więc gadżetem była nawigacja samochodowa, którą zakupiliśmy już ładnych kilka lat temu. Teraz mamy już inny model, inne mapy i ogólnie wiemy nieco więcej. Jednak trzeba było swoje przejść, by mieć wiedzę na aktualnym poziomie. Zresztą te kilka już ładnych lat temu, mapy i nawigacja pozostawiały dużo do życzenia. Od opowieści o tym jak ktoś ze szwagrem środkiem pola po autostradzie jechał, po te nasze osobiste wrażenia, kiedy droga nad morze zaprowadziła nas w kompletne chaszcze i miejscowi musieli nam pomagać, wyjechać na prostą.


Obecnie już takich problemów nie ma. Ufam na tyle naszej nawigacji, że już nie siedzę z dodatkową, papierową mapą. Czasy się zmieniły, ale samochodowy GPS jest nadal moim wakacyjnym niezbędnikiem.